piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 1 Życie po życiu


  Siedzę bezczynnie w kącie i myślę. Kiedyś ich wszystkich pozabijam, pocieszam się w duchu, tak jak oni pozabijali moją rodzinę i
przyjaciół. Nagle przypominam sobie że nie jestem pieprzonym mordercą tak jak oni, jestem jednym z tych którzy przeżyli i ukrywają
się w takich zapuszczonych miejscach jak to.
- Chris! - ktoś woła.
   Wstaję i idę na spotkanie z nawołującym. Przechodzę parenaście metrów i moim oczą ukazuje się mój najlepszy przyjaciel, Terry. Ma
średniej długości blond włosy z zarzuconą na bok grzywką. Kiedyś uśmiech nie schodził z jego twarzy, lecz od bombardowania nie widziałem ani razu żeby się uśmiechał. Ma nienaganną sylwetkę, jest dobrze zbudowany. Gdy chodziliśmy razem do szkoły myślano że jesteśmy braćmi bo wyglądamy bardzo podobnie, lecz ja zawsze byłem trochę wyższy.
- Co ?
- Jest kolacja, mam po ciebie przyjść.
- Znowu te stare konserwy ? - pytam lekko wkurzony. Od półtora roku nie jadłem nic poza nimi. Co roku gdy wypadało Święto Niepodległości, każdy dostawał parę kromek czerstwego chleba, co było tutaj prawdziwym luksusem.
- Ciesz się że wogóle mamy co jeść, Chris...- mówi Terry, lecz dostrzegam na jego twarzy, że on też chciałby zjeść coś co jest świeże.
   Idę za nim tam gdzie zwykle jadamy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz